
Diana
Liczy się wnętrze.
Tak długo, aż ktoś zrobi sobie usta, botoks albo poprawi nos.
Wtedy nagle wszyscy stają się ekspertami od naturalności, moralności i cudzych twarzy: „Po co ona to robi?”, „Kiedyś kobiety starzały się naturalnie”, „Medycyna estetyczna robi z ludzi plastik”.
Gdzie właściwie przebiega granica? Czy tatuaż to już za dużo? Medycyna estetyczna? Operacje? Siłownia? Makijaż? Farbowanie włosów? Dlaczego tak bardzo interesuje nas to, co inni robią ze swoim ciałem – skoro podobno najważniejsze jest wnętrze?
