
Kinga
Miałam 15 lat, kiedy straciłam mamę i razem z nią – grunt pod nogami. Szukałam miejsca, gdzie znów poczuję, że pasuję. Zamiast miejsca znalazłam amfetaminę, która dostarczała mi wszystkiego, czego wtedy potrzebowałam – energii, poczucia sprawczości, oderwania od bólu. Przez 13 miesięcy wierzyłam, że mam nad nią kontrolę, jednak brutalna prawda była inna – to amfetamina miała mnie przez cały ten czas w garści.
Przez te 13 miesięcy brałam prawie codziennie, łącznie trzeźwa byłam ok. 4 tygodni. Momentami nie wiedziałam już, kim jestem bez niej. Sprzedałam przyjaźń i swoje „ja” za chwilę spokoju i pogłębiającą się samotność. Najgorszy dzień? Ten, w którym powiedziałam sobie „dość”. Czułam, jakby moje ciało umierało, a umysł szalał. Ale nie wróciłam. Od 6 lat nie tknęłam amfetaminy.
Mam 25 lat, żyję świadomie, uczę się siebie i mówię głośno o rzeczach, o których wiele osób woli milczeć.
