Ateistka

Maja

Jestem ateistką z matki pramatki. 

Byłam dzieckiem, które nie chodziło na religię. I bardzo szybko nauczyłam się, że to znaczy: inna. Moi rodzice nie ochrzcili mnie, nie uczyli modlitw, nie wysyłali do kościoła „na wszelki wypadek”. Dali mi coś innego: prawo do pytania i wybierania, do życia bez Boga, ale z pełnią wartości. 

Ale szkoła miała inne zasady. Gdy dzieci szły na religię, ja zostawałam w świetlicy, w bibliotece. Jakby to nie uczestnictwo w zajęciach było obowiązkiem, lecz przynależność do większości. Mimo to nie żałuję, że nie uległam presji cichego wykluczenia. Jeśli jesteś niewierzący, a jednak zastanawiasz się, czy dla świętego spokoju nie posłać dziecka na religię – chętnie porozmawiam.

Moje książki

Zostaw komentarz

Przewijanie do góry