
Jadzia
Tatuaże wciąż dla wielu osób są symbolem buntu, problemów albo „braku profesjonalizmu”. Szczególnie wtedy, gdy ma je nauczyciel. Bo przecież nauczyciel powinien wyglądać „poważnie”, najlepiej trochę surowo i koniecznie bez widocznych historii zapisanych na skórze.
A moje tatuaże właśnie tym są – historiami. Nie ozdobami „dla mody”, ale śladami doświadczeń, trudnych momentów i rzeczy, których nie chcę już ukrywać. I tak, czasem widzę spojrzenia. Zdziwienie. Ocenę. Szybkie przypięcie łatki. Ale później bardzo często dzieje się coś ciekawego. Zaczyna się rozmowa. Prawdziwa, bez szkolnej maski i dystansu. Bo uczniowie błyskawicznie wyczuwają autentyczność. I może właśnie dlatego łatwiej budować relacje, kiedy człowiek nie udaje „idealnego dorosłego”, tylko pokazuje, że też przeszedł swoją, nie zawsze idealną drogę.
Zapraszam do rozmowy o stereotypach dotyczących wyglądu, autorytetu i o tym, dlaczego czasem więcej zaufania buduje szczerość niż perfekcyjnie wyprasowana koszula.
