Mama autystycznego maturzysty

Ania

Ludzie bardzo łatwo przyklejają etykiety temu, czego nie rozumieją. „Dziwny”, „specyficzny”, „niegrzeczny”, „aspołeczny”. Szczególnie wtedy, gdy ktoś zachowuje się inaczej niż większość. A ja, patrząc na mojego syna, widzę człowieka wyjątkowego. Nie dlatego, że jestem jego mamą. Po prostu naprawdę taki jest. Mój syn widzi świat dosłownie. Bez gierek, niedomówień i społecznych masek. Mówi prawdę wprost – a świat bardzo często woli wygodne kłamstwa i „owijanie w bawełnę”. Przez lata słyszałam: „Nie chce się bawić z innymi”. „Jest dziwny”. „Z takim podejściem będzie mu bardzo trudno”. Słyszałam, jak łatwo słowo „autysta” staje się żartem albo obelgą wypowiadaną przy dzieciach – przez dorosłych, którzy nawet nie zdają sobie sprawy, jak bardzo to rani. A dziś? Mój „dziwny” syn jest maturzystą. Wrażliwym, inteligentnym człowiekiem, który codziennie funkcjonuje w świecie stworzonym głównie dla osób neurotypowych. Zapraszam do rozmowy o stereotypach dotyczących osób w spektrum autyzmu i o tym, dlaczego problemem bardzo często nie jest neuroróżnorodność – tylko nasza nieumiejętność akceptowania ludzi, którzy nie mieszczą się w społecznej instrukcji obsługi.

Zostaw komentarz

Przewijanie do góry