
Ada
Mam osiem kolczyków, dwanaście tatuaży i włosy w odcieniu wiśni. Zanim ktokolwiek usłyszy mój głos, często zdąży już coś o mnie założyć. Że jestem buntownicza – nawet jeśli nie ma przeciwko czemu się buntować. Że szukam uwagi, że jestem niepoważna, nieprofesjonalna. Że ten etap minie. Mój wygląd jest dziwactwem, bo nie mieści się w twoich ramach i normach? Te spojrzenia są szybkie, konkretne, czasem nawet podświadome. Wystarczy kilka sekund, żeby ktoś ułożył sobie w głowie całą historię – bez pytania, bez kontekstu, bez miejsca na coś więcej. A przecież to tylko początek, szczyt góry lodowej mojej osobowości, który widać. Bo za tym wszystkim nie stoi jedna etykieta, tylko wybory rozciągnięte w czasie. Decyzje, które nie zawsze były oczywiste, ale zawsze były moje. Nie po to, żeby coś udowodnić. Bo wszystko, co robiłam i robię, jest dla mnie, nie dla kogoś innego. Reszta historii zaczyna się dopiero wtedy, kiedy ktoś przestaje patrzeć, a zaczyna słuchać.
