
Beata
Każda moja wyprawa zaczyna się dokładnie tak samo – od marzenia i pytania: dokąd tym razem? Potem pakowanie sakw, szybciej bijące serce i ten moment, kiedy ruszam przed siebie, mimo wszystkich ostrzeżeń, stereotypów i cudzych lęków. Bo samotne podróżowanie kobiety wciąż dla wielu ludzi nie jest symbolem wolności, tylko braku rozsądku. Świat często próbuje przekonać nas, że kobieta powinna być ostrożna, przewidywalna i „nie ryzykować za bardzo”. Najlepiej odpoczywać tam, gdzie jest all inclusive, zamknięty resort i powrót przed zmrokiem. Tylko że po drugiej stronie strachu czeka coś niezwykłego. Każdy dzień w drodze to niewiadoma – nie wiem, kogo spotkam, gdzie będę spać ani co wydarzy się za kolejnym zakrętem. Czasem jadę przez hałaśliwe miasta, czasem przez drogi, gdzie towarzyszy mi tylko wiatr i własne myśli. I właśnie wtedy najmocniej czuję, że naprawdę żyję. Zapraszam do rozmowy o podróżach, kobiecej niezależności, spełnianiu marzeń i o tym, dlaczego największą przeszkodą bardzo często nie jest droga… tylko cudze przekonanie, że „kobiecie nie wypada”.
